News4

Drogie kamery, ekipa filmowa wielkości stadionu – nie każdy projekt wymaga tak rozbudowanego zaplecza. Czasami wystarczą jedynie chęci, umiejętność syntezy zdarzeń, zmysł do wyłapywania chwil oraz bycie w odpowiednim miejscu oraz czasie. Smartfon może stać się narzędziem rejestrowania rzeczywistości albo opowiadania o niej. Happeningi, garażowe reportaże, chałupnicze (co nie znaczy wcale, że gorsze!) science-fiction robione w domowym ogródku, umiejętność wykorzystywania technologii w imieniu sztuki – żyjemy w czasach, dzięki którym storytelling jest prostszy niż kiedykolwiek a nowoczesne funkcje w telefonie sprawiają, że profesjonalny sprzęt nie jest już barierą do tworzenia znakomitych materiałów. Żyjemy w czasach, w których każdy może sfilmować swoją opowieść.

Gdyby nie smartfony, nie mielibyśmy wielu wspaniałych dzieł oraz artystów, którzy weszli dzięki tym właśnie obrazom do głównego nurtu kinematografii. Film nakręcony smartfonem może sprawdzić się zarówno jako produkcja niezależna, ale też dzieło skierowane do szerokiej, kinowej widowni. Najważniejsze jest dopasowane środka wyrazu do opowieści.

Smartfon i nowa forma wyrazu

Weźmy przykład z twórców filmowych, którzy postanowili kręcić tylko za pomocą smartfonów. Wielokrotnie nagradzana „Mandarynka” (USA, 2015) Sama Bakera została sfilmowana w całości przy użyciu trzech telefonów, profesjonalnego, nieco przerobionego statywu i stabilizatora. Opowieść jest współczesną i aktualną narracją o samotności, skomplikowanym świecie uczuć, a także środowisku, przez które przebija się nasze życie codzienne i w którym możemy dojrzeć samych siebie. Wybór artystyczny jest więc dowodem na to, że za pomocą kamery w telefonie powinno opowiadać się historię dobraną do fabuły oraz temperatury opisywanej historii.

Prawie dekadę wcześniej, bo w roku 2006, świat ujrzało trzymające w napięciu, kameralne i zrobione za szczątki budżetu dzieło AryanaKaganofa zatytułowane „SMS Sugar Man”. Opowieść rozgrywa się w półświatku przestępczym Johannesburga, a rozedrgana, trzęsąca się forma została doceniona przez wielu krytyków niezależnego kina. Kręcenie filmów smartfonami to jednak nie tylko domena reżyserów kina indie.

ZackSnyder, JossWhedon, a także Adam Wingard (twórca tegorocznego widowiska „Godzilla vs. Kong”) również wykorzystywali smartfony w swojej pracy i to nie tylko w czasach zamawianych reklamówek oraz etiud studenckich. Po prostu kręcenie smartfonami było jedynym sposobem na artystyczną ekspresję dla niezależnych jeszcze wtedy filmowców, którzy wywodzili się ze świata czystej, nieskażonej miłości do celuloidowej ekspresji. W ostatnich latach reżyser Steven Soderbergh, znany chociażby z „Erin Brokovich” i „Ocean’sEleven”, kręci prawie wyłącznie telefonami, czego dowodem są dwie produkcje: „Niepoczytalna” z 2018 roku oraz kameralny dramat sportowy „High Flying Bird” z 2019.

Narracja inna niż wszystkie

Kilka lat temu szalenie popularny w Stanach był kanał o nazwie Alan Tutorial, w którym młody chłopak próbuje pokazywać widzom swoje zdolności majsterkowania. Ten nagrywany smartfonem poradnik wyglądał jak chaotyczna próba tworzenia internetowego kontentu przez kogoś, kto nie ma za grosz zmysłu estetycznego.  Jednak wraz z rozwojem akcji do widzów dociera fakt, że wszystko jest celowe, a my tak naprawdę oglądamy thriller psychologiczny opowiadający o monetyzacji sukcesu. Projekt artystyczny młodego filmowca, Alana Resnicka, dowodzi, że zarówno w telefonie trzymanym w dłoni, jak i platformie wideo, tkwią nieodkryte możliwości narracyjne, a film to coś więcej niż scenariusz, najnowsze kamery oraz ogromny budżet. Film to roztrzęsiona ręka trzymająca smartfon, koncept wyjściowy i oryginalny zamysł artystyczny.

Smartfon może posłużyć nie tylko do tworzenia metafikcji, ale również zaangażowanej społecznie dokumentalistyki. W 30-minutowym dokumencie „Syria: Song of Defiance” prawie wszystkie relacje z Damaszku robione są przez anonimowego dziennikarza telefonem komórkowym. Dziennikarzowi groziłoby ogromne niebezpieczeństwo, gdyby podpisał te materiały swoim nazwiskiem albo chociaż próbował używać sprzętu nagrywającego. Zabieg formalny, czyli filmowanie wydarzeń przy użyciu kamery w telefonie, jest nie tylko dowodem na to, że współczesne smartfony potrafią rejestrować relację nadającą się do telewizji, ale również na to, że niekiedy są po prostu niezbędne w pracy reportażysty.

Więcej inspiracji oraz informacji o twórcach filmowych, którzy sięgnęli w swojej pracy po smartfony znajdziecie w artykule na Moviesroom.pl.